Ekstremalne wymiarowanie?

Temat może trochę wakacyjny, ale jakże związany z prowadzeniem projektów i potwierdzający zasadę wagi planowania.
Gdy tak siedziałem i słuchałem w TV informacji o tym jakie to korki tworzą się w weekend na naszych autostradach, natychmiast skojarzyłem ten fakt z planowaniem projektu.
Nie mam wątpliwości co do tego, że na starcie budowy autostrady, ktoś (projektant) stworzył jej plan, w której przewidział stosowną ilość bramek potrzebnych do pobierania opłat na wjeździe. Oczywiście, zawsze powstanie pytanie na jakie warunki ruchowe wymiarować takie bramki? Właśnie na takie godziny wakacyjnego szczytu? Czy jest to biznesowo uzasadnione, żeby bramek było np 2x więcej i zajmowały 2x więcej miejsca? (2x więcej gruntów do wykupienia, a to przecież horrendalny koszt). Przyjęte zostało jakieś optymalne rozwiązanie, które potem zostało przez kogoś zatwierdzone (Klienta – GDDKiA, lub operatora komercyjnego). We wszystkich znanych mi z autopsji krajach europejskich są korki na płatnych autostradach w weekend w sezonie letnim (no może z wyjątkiem Niemiec i Szwecji, ale tam nie ma opłat za autostrady dla samochodów osobowych). Ale tylko u nas obywatele obrażają się na rząd za taki skandal (a przecież nie wszystkie autostrady buduje GDDKiA).

Skoro wcześniej nie zwymiarowaliśmy naszego projektu na maksymalną obciążalność, bo z ekonomicznego punktu widzenia wybraliśmy  inny wariant, to nie obrażajmy się teraz, że działa on tak, a nie inaczej. Czasami spotykałem się z podobną sytuacją w swoim życiu zawodowym. Na zakończeniu projektu klient okazywał postawę roszczeniową wobec dostarczonego produktu, nie zważając na specyfikację, którą sam zatwierdzał i na wybory których dokonywał, kierując się kryterium kosztowym. Rzekłbym nawet że to typowo polska przypadłość.

Ale wracając do autostrad – patrząc na to bliżej według mojej oceny problem nie leżał w zbyt małej ilości bramek wjazdowych, ale w czasie potrzebnym do zawarcia transakcji aby móc wjechać na autostradę. Być może w zamyśle projektanta autostrady bramki były w wystarczającej ilości, ale założenie co do czasu oczekiwania na bramce było inne niż w rzeczywistości? Bo gdy patrzę na to co się dzieje na bramce – ja płacę kartą zbliżeniową – ale i tak muszę czekać na wydruk kartonika, potwierdzającego transakcję kartą i wydruk kartonika potwierdzającego dokonanie opłaty. Po co mi to potrzebne? 2 kartoniki które od razu lądują w popielniczce robiącej za podręczny kosz na śmiecie. Ile sekund zaoszczędzilibyśmy, gdyby po piknięciu terminala płatniczego otwierała się bramka? Oczywiście – są kierowcy, którym ten kartonik jest potrzebny bo to przejazd „pojazdem służbowym” i trzeba rozliczyć koszty w firmie. Idę o zakład, że 2/3 „pojazdów służbowych” w weekend przekraczających bramki autostrad nie robi tego w celach biznesowych tylko prywatnych (sami sobie jesteśmy winni za taką obłudę). A ci co płacą gotówką? Też nie są szybsi od „karciarzy”. Rzadko kto ma odliczoną kwotę np 12 zł za przejazd danego odcinka. Najczęściej związane jest to wydawaniem reszty. Kolejne cenne sekundy. (nie wspomnę już o takich kierowcach, którzy wyciągają pieniądze z kieszeni w momencie podjechania do okienka. Próbowaliście kiedyś wyciągnąć monety z kieszeni, siedząc w fotelu samochodu z zapiętymi pasami? Sztuka, której nie powstydziliby się artyści wyzwalający się z więzów, wiszących nad zbiornikiem wody pełnym głodnych piranii.

Wnioski:

  •   autostradowy – optymalizacji trzeba poszukać w czasie przeprowadzania pojedynczej transakcji zezwalającej na wjazd na autostradę (może powrót do zarzuconego pomysłu na winiety, tak jak w niektórych krajach, albo przestańmy się tak fiskalizować i rozdawać te kartoniki na autostradach? Nie szkoda drzew? Za trzy lata od dziś pewnie każdy kierowca będzie miał smartfon w kieszeni) – powodzenia dla pani minister Bieńkowskiej, lecz ona chyba nie czytuje mojego bloga 🙁
  •   projektowy – nie da się uniknąć frustracji klienta, który zamówił produkt niezwymairowany na ekstremalne warunki, a który czasami eksploatuje go w takich okolicznościach.

Postscriptum:
A czy zauważyliście jak po zaraz po przejechaniu bramek zachowanie aut na autostradzie pięknie demonstruje prawo Poissona? (dosłownie i w przenośni) 🙂
Prawo Poissona znane było od 1828 roku, a wówczas nie było jeszcze potrzeby budowania autostrad.
Ponieważ za bramką maleje ciśnienie (odległości między autami znacząco wzrastają), to zwiększa się prędkość auta (niemalże bramka wystrzeliwuje auta)
maleje też „ciśnienie” kierowcy, w efekcie zmienia się jago samopoczucie i wzrasta liczba wypowiadanych słów..

Previous Post

Comments are closed.